Czego NIE potrzebuje pies schroniskowy – w trakcie pobytu w schronisku i tuż po adopcji?

Schronisko to dla ludzi trudne miejsce. Często widzę odwiedzających, którzy chodząc pomiędzy boksami, mają w oczach smutek, troskę, a czasami nawet łzy. Nic dziwnego, los zwierząt nie jest im obojętny. Psy biegające wzdłuż krat, skaczące na bramki czy przeciwnie, skulone w najgłębszym kącie boksu – to widok, który łamie serce.

Zastanawiałeś się, jak to wygląda z perspektywy psa?

Schronisko to środowisko przetrwania

Dla psa schronisko jest miejscem silnie obciążającym. Hałas, duża liczba psów, brak rutyny, brak możliwości spełniania potrzeb gatunkowych, ograniczona możliwość aktywności fizycznej, nadmiar zapachów – w tym zapach medykamentów, ograniczony kontakt z człowiekiem. Tak duża ilość bodźców sprawia, że organizm psa nie może poprawnie funkcjonować.

W takich warunkach psy funkcjonują w trybie przetrwania. Poziom kortyzolu (hormonu stresu) utrzymuje się bardzo wysoko, a organizm jest stale pobudzony, nawet jeśli pies z zewnątrz wygląda na spokojnego. To stan, w którym nauka nowych zachowań jest mało efektywna. Układ nerwowy psa skupia się na radzeniu sobie z napięciem, nie na przyswajaniu nowych informacji. Pies schroniskowy nie jest w stanie się regulować. Nie musi wyglądać na pobudzonego. Może sprawiać wrażenie „wyłączonego” czy zrezygnowanego. Budowanie relacji wymaga znacznie więcej czasu i cierpliwości ze strony wolontariuszy i opiekunów.

W tym stanie dla psa najważniejsze jest jedno: przetrwać kolejny dzień.

Czego pies schroniskowy nie potrzebuje?

1. Nie potrzebuje oczekiwań i wymagań

Wielu ludzi z dobrego serca chce „coś z tym psem zrobić”. Nauczyć siadania, chodzenia przy nodze, przywołania. Tak aby łatwiej było go wyadoptować, żeby już coś potrafił, żeby “naprawić” jego zachowania problemowe. Tymczasem wiele psów w schronisku nigdy nie współpracowało z człowiekiem. Nie wiedzą, na czym ona polega.

Mają ogromne trudności ze skupieniem się, reagują impulsywnie, są nadmiernie pobudzone albo wycofane – ciągną na smyczy, szczekają, reagują na samochody, rowery, dotyk a czasem nawet na najmniejszy ruch. To nie brak wychowania, to przeciążony układ nerwowy.

Pierwszym zadaniem nie powinno być szkolenie psa schroniskowego ani oczekiwanie wobec niego posłuszeństwa czy bezwzględnego spokoju. Pierwszym zadaniem jest zadbanie o jego dobrostan poprzez zaspokajanie podstawowych potrzeby gatunkowych i budowanie poczucia bezpieczeństwa. Dokładnie to samo dotyczy pierwszych tygodni po adopcji. Dopiero na tym fundamencie można cokolwiek budować.

Z zewnątrz pies schroniskowy może wyglądać na spokojnego, ale w jego organizmie poziom kortyzolu utrzymuje się wysoko – również po przyjeździe do nowego domu. Zaczyna on opadać dopiero po około 3–6 tygodniach, pod warunkiem że zapewnimy mu odpowiednie warunki. O tym, czego potrzebuje pies po adopcji, pisałam TUTAJ.

Pamiętasz czasy, w których nauczyciel bił linijką po rękach, za brak wiedzy? A może próbowałeś kiedyś rozwiązywać krzyżówkę, wiedząc, że pod Twoim biurkiem spaceruje sobie pająk. W stresie trudno się uczyć, organizm skupia się na przetrwaniu a nie na przyswajaniu nowych informacji – dokładnie tak samo działa to u psa.

2. Nie potrzebuje ciągłej aktywizacji

Treningi, komendy, szaleństwa i gonitwy – wszystko to jest wartościowe, ale nie podczas pobytu w schronisku ani w pierwszych tygodniach po adopcji.

Czas, który dajemy psu schroniskowemu, nie powinien mieć na celu pracy nad samokontrolą, skupienia na człowieku, natychmiastowego reagowania ani nawet zmęczeniem go poprzez wybieganie.

Treningi będą zwiększać napięcie emocjonalne, będą powodowały frustrację, a w niektórych przypadkach nawet obniżenie poczucia bezpieczeństwa. Psy w schronisku przez ograniczoną swobodę, nie mogą zdecydować kiedy wyjdą z boksu, nie mogą zasygnalizować, że potrzebują załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Nie zdecydują z kim będą przebywać, ani kiedy będą miały możliwość odpoczynku. Ich poczucie sprawczości i możliwość swobodnego poruszania się, są minimalne. Dokładanie do tego kolejnych ograniczeń podczas wyjścia z boksu – jedynego momentu względnej swobody, poprzez skracanie smyczy, kontrolowanie kroku, zatrzymywanie psa, bo trzeba zrobić trening, będzie potęgować napięcie. W ten sposób odbieramy im przestrzeń, która mogłaby służyć regulacji.

Rzucanie piłki, żeby się „wybiegał” rzeczywiście zmęczy psa fizycznie, ale nie pomoże mu się uspokoić. To samo dotyczy długich, intensywnych biegów. Wielokrotne aportowanie, pogonie i biegi zwiększają pobudzenie poprzez wyrzut dopaminy, podnoszą adrenalinę, kortyzol i aktywują układ współczulny, odpowiedzialny za mobilizację organizmu do działania. Pies może wyglądać na zmęczonego fizycznie, ale jego układ nerwowy pozostaje pobudzony, a często przez takie aktywności jeszcze bardziej przeciążony. A przecież on już na co dzień funkcjonuje w stanie nadmiernego pobudzenia.

Pies schroniskowy nie potrzebuje więcej aktywizacji, potrzebuje regulacji.

3. Nie potrzebuje nadmiaru bodźców po adopcji

Nowe środowisko – czy to schronisko, czy nowy dom, to ogromna zmiana dla psa. Nowe zapachy, nowe dźwięki, nowe zasady, nowi ludzie – to prawdziwa rewolucja dla jego układu nerwowego.

Pies schroniskowy po adopcji nie potrzebuje:

  • wizyt całej rodziny w ciągu pierwszych dni „żeby się przyzwyczaił”,
  • długich wycieczek po mieście „żeby nauczył się funkcjonować”,
  • wizyt w galeriach handlowych „żeby mógł chodzić z Tobą na zakupy”,
  • poznawania wszystkich sąsiadów i ich psów „żeby szybko go socjalizować”,
  • nadmiernego dotyku, w tym kąpieli i wyczesywania „bo przecież musi się dobrze prezentować”.

Często słyszę: „Musi się przyzwyczaić”, „Musi poznać wszystkich od razu”, „Musi mnie słuchać od samego początku.”

Wiele psów podczas pobytu w schronisku doświadcza konfliktów, presji i braku możliwości wycofania się. Nie mają wpływu na swoje otoczenie. Dokładanie kolejnych trudnych sytuacji po przyjeździe do nowego domu może tylko pogłębić lęk lub nasilić reakcje wynikające z przeciążenia układu nerwowego.

Pamiętaj też, że pies jeszcze Cię nie zna. Nie ufa Ci na tyle, aby spokojnie wytrzymywać zabiegi pielęgnacyjne czy intensywny kontakt fizyczny. Nawet jeśli „stoi i pozwala”, może to być reakcja zamrożenia, a nie komfortu.

W efekcie może:

  • warczeć i pokazywać zęby,
  • reagować impulsywnie w codziennych sytuacjach,
  • ugryźć,
  • całkowicie się wycofać,
  • przejawiać zachowania autoagresywne.

Niedawno usłyszałam również, że jeśli z psem nie pracuje się od pierwszego dnia adopcji – na przykład nad lękiem separacyjnym, to później będzie to już nie do wypracowania. Nic bardziej mylnego.

Psu trzeba dać czas na adaptację do nowego miejsca. Nauka nowych zachowań, budowanie relacji i poczucia zaufania do opiekuna to proces stopniowy. Zaczyna się od bezpieczeństwa i regulacji emocji. Z pewnością nie polega na wrzucaniu psa w wir zdarzeń i nowości.

Jak powinien wyglądać czas z psem w schronisku?

Jeśli oferujesz swój czas psu schroniskowemu – zastanów się, czego najbardziej potrzebuje i dopasuj się do niego.

Jeśli opiekujesz się psim seniorem, oczywiste jest, że nie pójdziecie na godzinny, dynamiczny spacer (choć oczywiście bywają wyjątki 🙂). Jeśli masz pod opieką psa, który nie ma możliwości spacerowania, zabierz go w spokojne miejsce, gdzie będziecie mogli wspólnie posiedzieć i poobserwować otoczenie.

Spacer z psem schroniskowym

Spacer powinien odbywać się w spokojnym środowisku, z możliwością swobodnego węszenia, najlepiej na długiej, minimum 5-metrowej smyczy.

W idealnym świecie taki spacer powinien trwać około godziny, aby pies miał czas:

  • załatwić potrzeby fizjologiczne,
  • eksplorować,
  • stopniowo obniżyć poziom pobudzenia,
  • wejść w stan większej regulacji.

Wiem, że nie zawsze jest to możliwe. Dlatego warto planować spacery tak, aby przynajmniej część z nich była dłuższa i spokojna. Same krótkie wyjścia nie dają psu możliwości regulacji. Wyjście z boksu i przejście przez całe głośne schronisko jest dla psa ogromnym wyzwaniem. Pojawia się wysokie pobudzenie, pies ciągnie, chce jak najszybciej wydostać się na zewnątrz. Jeśli wrócimy po 10 minutach, pies wraca dokładnie w takich samych, a czasem jeszcze wyższych emocjach.

Spacery po adopcji

Po adopcji spacer powinien wyglądać bardzo podobnie jak w schronisku – z naciskiem na regulację emocji, eksplorację i poczucie bezpieczeństwa.

W pierwszym dniu, zanim wejdziecie do domu po przyjeździe ze schroniska, warto wybrać się na dłuższy, nawet godzinny spacer. Pomoże to psu rozładować napięcie po podróży i pierwszych emocjach związanych z nowym miejscem.

W kolejnych dniach organizuj spacery o stałych porach – budowanie rutyny daje psu poczucie przewidywalności i bezpieczeństwa. Daj mu czas na spokojne zapoznanie się z nową okolicą i wszystkimi zapachami – to dla niego ogrom informacji do przetworzenia.

W tym celu przyda się długa, minimum 5-metrowa smycz – pozwala psu na swobodną eksplorację, a jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo. Pamiętaj: nie spuszczaj psa po adopcji przez przynajmniej 6 miesięcy, nawet jeśli wygląda na posłusznego.

Nie każdy mijany pies musi być od razu poznany. Spacer to nie test towarzyskości ani trening „grzecznego psa”. Psy komunikują się również na odległość, przez napięcie i ustawienie ciała, kierunek spojrzenia, informację zapachowe. Dla wielu psów taka interakcja z dystansu jest wystarczająca i właśnie ją wybierają.

Naucz się psiej komunikacji i korzystaj z niej podczas spaceru:

  • obserwuj ciało i mowę ciała psa,
  • korzystaj ze swojego ciała i smyczy, aby się z nim komunikować,
  • reaguj na napięcie i sygnały dyskomfortu,
  • zwiększ dystans od bodźca, jeśli pies jest coraz bardziej napięty,
  • wspieraj go spokojnym głosem i przewidywalnością.

Pierwsze tygodnie to czas na budowanie poczucia bezpieczeństwa i stabilności, a nie sprawdzanie, „jak sobie radzi”. Spacery mają być dla psa przestrzenią regulacji, a nie kolejnym wyzwaniem. Kontakty z opiekunem mają być przyjemne i dobrowolne. Relacji i poczucia zaufania nie zbudujesz poprzez „chodź przytulę Cię, bo ja tego potrzebuję” a poprzez uważność na sygnały psa i szacunek do jego granic.

Czy to oznacza, że z psem schroniskowym nie można w ogóle pracować?

Oczywiście, że nie. Nie chodzi o to, aby z psem schroniskowym nie robić zupełnie nic. Kluczowe jest jednak to, co robimy i w jakiej formie. Na początku najważniejsze jest budowanie relacji i zaufania, zaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych oraz umożliwienie psu spokojnej eksploracji otoczenia.

Równie istotne jest dopasowanie własnych oczekiwań do aktualnych możliwości psa – jego historii, kondycji emocjonalnej, poziomie skupienia i etapu adaptacji. Dopiero na takim fundamencie można stopniowo wprowadzać elementy treningu i pracy z psem.

Pies schroniskowy nie potrzebuje presji, planu treningowego, szybkich efektów. Potrzebuje człowieka, który rozumie, że zanim pojawi się współpraca, musi pojawić się regulacja, poczucie bezpieczeństwa i relacja. Zanim zaczniesz czegoś wymagać od swojego podopiecznego, zadaj sobie pytanie – czy ten pies ma w ogóle zasoby, żeby sprostać moim oczekiwaniom?

Adoptowałeś psa z Krakowskiego Schroniska i potrzebujesz pomocy?

Umów się na bezpłatną, 30-minutową konsultacje, podczas której:

  • udzielę Ci wskazówek dotyczących przygotowania domu na psa,
  • udzielę Ci wskazówek dotyczących wprowadzenie nowego psa do rezydenta (psa lub kota), 
  • pomogę w zrozumieniu zachowań, emocji, sygnałów i potrzeb psa,
  • odpowiem na Twoje pytania – nie ma głupich pytań, a każda sytuacja jest ważna.

Chcesz umówić się na bezpłatną 30 -minutową konsultację?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *