Temat smyczy automatycznej (flexi) wraca jak bumerang. Podczas rozmów z przyszłymi opiekunami, na szkoleniach i spacerach słyszę go regularnie.
Opiekunowie psów zazwyczaj dzielą się na trzy obozy:
– flexi forever,
– czasami spoko,
– flexi absolutnie nie.
Ja należę do tej trzeciej grupy. Nie bez powodu. Poniżej wyjaśniam, dlaczego odradzam korzystanie ze smyczy automatycznej, szczególnie u psów w trakcie nauki chodzenia na smyczy, psów lękowych i po adopcji.
1. Stałe napięcie smyczy
Smycz automatyczna niemal zawsze jest napięta. Dla psa oznacza to jedno: ciągnięcie jest normą.
U psów, które dopiero uczą się chodzenia na smyczy, flexi bardzo utrudnia naukę, bo pies nie ma szans zrozumieć, że luźna smycz jest pożądana, bo… luźnej smyczy po prostu nie ma.
U psów, które potrafią chodzić na smyczy, stałe napięcie nadal robi swoje:
- zwiększa napięcie w ciele,
- pogarsza regulację emocji,
- wpływa na sposób odbierania bodźców z otoczenia.
Wyobraź sobie spacer, podczas którego ktoś cały czas trzyma Cię za kaptur. Nawet jeśli napięcie jest niewielkie, ciało pozostaje w gotowości. U psa dzieje się dokładnie tak samo.
2. Brak płynnej kontroli i szarpnięcia
W momencie blokowania lub zwolnienia mechanizmu smyczy dochodzi do szarpnięć. Nie masz możliwości płynnego zatrzymania czy poluzowania smyczy.
Nagłe szarpnięcia powodują wzrost napięcia emocjonalnego, a jeśli pojawiają się w obecności innych ludzi czy psów, pies może łączyć bodziec z dyskomfortem. To mechanizm, który prowadzi do zachowań niepożądanych.
Dodatkowo przy nagłym zatrzymaniu smyczy, pojawia się charakterystyczny „klikający” dźwięk mechanizmu. Część psów uwrażliwia się na niego – zaczynają na sam dźwięk reagować napięciem, przyspieszeniem tempa a czasem strachem.
3. Utrudniona komunikacja
Smycz flexi utrudnia psu komunikację, zarówno między Tobą, jak i innymi psami.
Na zwykłej lince możesz nauczyć psa, że kiedy pojawia się napięcie – zwalniam / zwracam uwagę na opiekuna. Na flexi ten sygnał traci sens, bo linka jest cały czas napięta.
Stałe napięcie smyczy wpływa też na postawę ciała psa – ciężar przenosi się na przednie łapy, a pies automatycznie „napiera” do przodu. Dla innego psa taka sylwetka może być odczytana jako nieprzyjazna.
To zwiększa ryzyko napięć i nieporozumień na spacerach, nawet u psów, które na co dzień nie mają problemów w kontaktach społecznych.
4. Brak bezpieczeństwa
Pewność chwytu smyczy to podstawa. Rękojeść „magicznego pudełka” trzymana jedną ręką nie daje takiej kontroli jak linka przepleciona przez dłoń i trzymana w dwóch rękach.
Jest to szczególnie ważne w przypadku psów lękowych lub mocno ciągnących na spacerach.
Co się dzieje, gdy flexi wypadnie z ręki? Większość psów ucieka, a ciągnące się za nimi pudełko uderza o ziemie i hałasuje, co dodatkowo napędza panikę i ucieczkę.
I nie mów, że Tobie się to na pewno nie zdarzy 🙂 Zdarza się częściej niż myślisz.
Co zamiast smyczy automatycznej?
Na zwykłe spacery fizjologiczne najlepiej wybrać smycz o długości 5 metrów – i co ważne korzystać z jej pełnej długości. Daje ona psu przestrzeń do spokojnej eksploracji i załatwiania potrzeb w miejscu, w którym czuje się komfortowo.
Pamiętaj: spacery na krótkiej smyczy, mogą prowadzić do frustracji i problemów z zachowaniem.
Dłuższa smycz pozwala Ci komunikować się ze swoim psem. Napięcie i jego brak staną się sygnałem, dzięki któremu pies nauczy się zwalniać czy zwracać na Ciebie uwagę. Masz też możliwość płynnego skracaniać i wydłużenia.
Przy wyborze smyczy, zwróć uwagę również na wielkość karabinka, wybierz lekki, dopasowany wielkością do wagi psa. Chodzi o to, aby karabinek nie ciążył i nie obijał się podczas chodzenia.
Spacer ma być dla psa regulujący, a nie podnoszący napięcie – wybór sprzętu naprawdę ma znaczenie.
Zgarnij darmowego ebooka!
„30 pytań do, które warto zadać przed adopcją psa” – to praktyczna lista pytań, która pomoże Ci:
- poznać historię psa, która może wpływać na jego zachowanie oraz przyszłe wyzwania,
- dowiedzieć się o stanie zdrowia, dotychczasowej opiece weterynaryjnej,
- przygotować się na proces adaptacji i pierwsze tygodnie wspólnego życia,
- przejść przez formalności adopcyjne świadomie i bez niepotrzebnych zaskoczeń.


